Kosmologia

Autor: Apophis

Mit o stworzeniu świata

Zanim narodziło się życie, zanim pierwsza z gwiazd uformowała się kosmicznego pyłu, zanim jeszcze nastąpił Wielki Wybuch, a anielica o złotych włosach zasiadła na tronie w wieży wykonanej z krystalicznej bieli, istniała Pustka. Słowo “istniała” jest jednak tutaj mocno na wyrost, gdyż Pustka sama w sobie tak naprawdę nie była niczym, co znajdowało swoje miejsce we wszechświecie. Nie było w końcu jeszcze niczego, co można było nazwać tym mianem. Ogromna i pozornie przepastna, a jednocześnie mniejsza od czegokolwiek innego. Niemierzalny stan braku czegokolwiek, co możnaby zmierzyć i opisać. Tym mniej więcej było zjawisko, które później pierwsze myślące istoty nazywały Pustką. Jej stan ciężko również nazwać istnieniem, nie istniała bowiem sama w sobie, będąc jedynie zjawiskiem braku jakiegokolwiek istnienia. Pojęcie czasu wówczas nie istniało, można więc powiedzieć, że Pustka zarazem trwała przez całą wieczność oraz że jej niebyt nie trwał więcej, niż jedno uderzenie serca. Nie sposób tego zbadać i nawet najwięksi badacze pośród Archontów nie są w stanie objąć umysłem jej zjawiska, wszyscy są zgodni jednak co do jednego. W pewnej chwili narodziło się pragnienie. Ulotne i nieuchwytne niemal jak sama Pustka, pragnienie to było jak drżenie, powiew wiatru w miejscu, które było puste od wieków. Pragnienie nie było jeszcze życiem samym w sobie, lecz jego zalążkiem, ot, właśnie pragnieniem, by życie wreszcie powstało. Wtedy też, w Pustce pojawiło się światło. Pojedynczy promień, który urzeczywistnił jej bezkres, lecz był zarazem pierwszą rzeczą, która w niej istniała. Na przestrzeni niezliczonych eonów lat, światło to nieprzerwanie rozjaśniało Pustkę, chociaż tak naprawdę nie miało jeszcze czego rozjaśniać. Pragnienie pojawiło się wówczas ponownie, tym razem nie wewnątrz Pustki, a wewnątrz światła. Nie da się stwierdzić, w jaki sposób światło zyskało świadomość, lecz tak właśnie się stało. W świecie, w którym oprócz pojedynczego promienia światła nie istniało nic, nawet pojęcie czasu i przestrzeni, pojawił się piękny mężczyzna. Istota idealna w każdej mierze, mimo iż nie istniały jeszcze żadne miary. Byt nazwany później mianem Aeona nie miał imienia ani nawet celu. Podobnie jak wcześniej promień światła, on po prostu istniał. Powoli jednak, w jego umyśle zaczęły kształtować się myśli, a pragnienie zmieniło się w samotność. Przemożną potrzebę, by nie być na tym świecie samemu, którą bezimienny byt postanowił zrealizować, poświęcając samego siebie. Piękny mężczyzna rozdarł swoją pierś i wyrwał serce, toczące wcześniej w jego żyłach złotą krew. Wydarzenie to zapoczątkowało ekspansję wszechświata, będąc wybuchem energii na nieosiągalną w żaden inny sposób skalę. Wielowymiarowy i wielopłaszczyznowy wszechświat, a właściwie wiele z nich istniejących jednocześnie zaczęły tworzyć się w bezkresnej Pustce, lecz same wciąż pozostawały puste. Cena, którą Aeon poświęcił, zdawała się zbyt niska, by ugasić jego potrzebę, by ukrócić jego samotność. Gdy w mroźnym wszechświecie wciąż były jedynie podstawowe atomy, tworzące jego budulec, mężczyzna podjął decyzję. Mógł żyć bez serca, ale nie mógł dłużej żyć sam. Chciał tchnąć w swój twór życie, ale jednocześnie wiedział, że musi poświęcić swoje własne, by to na nim zagościło. To właśnie wtedy po raz pierwszy na jego twarzy zagościł uśmiech, a po policzku spłynęła pojedyncza łza, formując się później w sylwetkę kobiety stworzonej na jego podobieństwo. Piękna anielica była jego pierwszym dzieckiem, chociaż dalej nie miała duszy, która by ją ożywiła. Aeon wówczas wyrwał ze swojego ciała wszystkie żyły, tworząc z nich rozległe drzewo, które określił mianem Edenu. Zaszczepił w nim swoją nadzieję i wiarę, że świat, który stworzył, na zawsze pozostanie miejscem, w którym królują miłość i pokój, a dobro zawsze będzie w stanie poświęcić zło. Zaszczepił również te przekonania w swojej córce, ostatni raz głaszcząc ją po pozbawionej życia twarzy. By stworzyć duszę, mężczyzna poświęcił wtedy swoją własną, zmieniając się w złoty pył, po dziś dzień jaśniejący w oczach Metatron, oraz archaniołów, którzy zrodzili się później dzięki jej woli. Dusza została zasiania w jej ciele, niczym ziarno padające na żyzny grunt, a ona sama ukształtowała Eden w planetę, dzieląc się tym darem z owocami, które planeta ta zaczęła rodzić. Złoty pył nie był tylko duszą, był też magią, chociaż równie dobrze można powiedzieć, że jedno było odbiciem drugiego. Niczym wielka fala, drobiny pyłu rozeszły się po wszechświecie, doganiając inne jego cząsteczki i łącząc się z nimi, tworząc podwaliny pod powstanie myślącego życia. Archanioły miały zaś stać na jego straży, od zarania dziejów aż po ich kres, strzegąc pokoju i wartości, w które i za które Aeon postanowił oddać życie.

Życie i śmierć

By w ogóle można mówić o życiu, należy najpierw wspomnieć o zjawisku duszy. Tak zwane ciało astralne jest jednocześnie podwaliną pod wszelką świadomość, jak i nośnikiem oraz magazynem energii, chociaż nie w przypadku każdej żywej istoty pełni ona tę funkcję. Nie wszystkie dusze są formami kompletnymi, te należące do mniej skomplikowanych form życia, takich jak rośliny bądź zwierzęta nie są w stanie przeważnie wykształcić zdolności do samoświadomości, czy też rezonowania ze Spirytonami, każda z nich potrafi jednak je wytwarzać, zapewniając stały napływ nowych cząsteczek, póki we wszechświecie istnieje życie. To właśnie z duszy płynie możliwość do rozwoju duchowego i magicznego, od którego bezpośrednio zależy jej żywotność. Nawet, a być może przede wszystkim wśród istot świadomych i myślących rozpiętość rozwojowa dusz jest niesamowicie szeroka, przekładając się między innymi na powinowactwo do magii oraz długowieczność.

Dusza tak jak wszystko inne jest zasobem, w niektórych przypadkach odnawialnym, ale mogącym również się wyczerpać. Efektem tego zjawiska są procesy odpowiedzialne za starzenie się oraz naturalną śmierć, która sprawia, że wcześniej wykształcona dusza jednostki wraca do Wiru.

Ten astralny system funkcjonuje na wzór nieskończonego przepływu, który oplata wszystkie płaszczyzny istnienia, jednocześnie wtłaczając dusze w każde nowo narodzone życie, jak i odbierając je z tych, które dobiegły końca. Dusza po śmierci zostaje w nim oczyszczona, pozbawiona wspomnień w niej zapisanych, oraz wyleczona z wszelkich ran, jeśli jakiekolwiek były jej zadane. Tak przygotowaną duszą może zostać obdarowana dowolna nowa istota, ale z racji na stałą ekspansję wszechświata, również stale są tworzone nowe ciała duchowe, podobnie jak część ze starych dochodzi swego kresu w momencie, w którym nie można ich już odpowiednio oczyścić.

Mieszkańcy wszechświata

Bezkres tego, do jak wielkich rozmiarów rozrósł się wszechświat, sprawia, że skala życia w nim występującego jest ciężka do zrozumienia, czy choćby objęcia rozumem. Mimo tego, życie to rządzi się swoimi prawami, między którymi najważniejsze w szerszym kontekście jest to, czy i jak wielką ilość magikuł dana jednostka jest w stanie przenieść.

Istoty niższego rzędu — stanowią około 95% istot żywych znanego wszechświata. Niezależnie od stopnia skomplikowania czy inteligencji, niekiedy pozwalającej im nawet na podróże międzyplanetarne, jednostki te są kompletnie ślepe na Spirytony. Ich ciała mogą być nimi wypełnione, lecz pomimo tego nigdy nie zdołały wytworzyć w sobie obwodów magicznych, by korzystać z magikuł. Wyróżnia się jednak możliwość ewolucji istoty niższego rzędu w Majina, jeśli ta zostanie poddana odpowiednim procesom i nasycona Magikułami w sposób, który nie uszkodzi jej fizycznego i duchowego ciała.

Majin — forma życia, która potrafi wykorzystać potencjał drzemiący w Magikułach. Każda istota, która potrafi wprawić je w ruch w dowolny sposób, wliczając w to częste wspomaganie się inkantacjami czy magicznymi przyrządami. Rozpiętość ras będących w stanie nasycać magikuły swoją wolą jest niezwykle szeroka i do tej pory nie zdołano ustalić, co tak naprawdę sprawia, że w obrębie jednego gatunku potrafią występować osobniki wyczulone na Spirytony, oraz takie całkowicie na nie ślepe. Nie rozumiemy również, jaki mechanizm ewolucyjny stoi za tym, iż jedne rasy dążą w kierunku stania się Majinami, inne zaś na przełomie wieków ewoluują w kompletnie inną stronę, nawet w identycznie nasyconych cząsteczkami światach. Zdolność do przenoszenia Magikuł jest jednak ograniczona objętością ciał duchowych i obwodów magicznych, w teorii więc każdy Majin osiągnie kiedyś swój limit. Ich dusze zdolne są przy tym do zapanowania nad magią aspektową, a także w szczególnych przypadkach nad imitującą prawa rządzące wszechświatem wielką magią, nigdy jednak nie osiągną autorytetu. To jest bowiem wyłącznie domeną bogów.

Archonci — garstka jednostek, licząca sobie na ten moment zaledwie kilkuset członków, którzy zdołali przekroczyć ograniczania nałożone na ciało duchowe. Można powiedzieć, że ich dusze w pewnym momencie pękły, łącząc się z aspektem fizycznym, proces ten jednak pozostaje owiany absolutną tajemnicą. Pewnym jest tylko, że kluczem do tego procesu, oprócz oczywiście samorozwoju na ogromną skalę, jest niejako wyeliminowanie innych wersji samego siebie z alternatywnych odbić wszechświata. To właśnie energia powstała w tym procesie zjednoczenia się z każdą wersją samego siebie sprawia, że zwykły Majin urasta do rangi bóstwa, którego przestają się imać prawa natury.

Nacja ta dzieli się na bogów Niższego i Wyższego rzędu. Ci położeni niżej, są skrajnie potężnymi jednostkami, będącymi mistrzami często i w kilku Wielkich Magiach, niejednokrotnie mając pod swoją pieczą ogromne kolektywy światów. Ich ciała astralne są skrajnie rozwinięte i potężne, oferując im siłę, która wykracza ponad wszelkie rozumowanie. Istnieje jednak zasadnicza różnica między nimi a Archontami z drugiej kategorii, dlatego często terminu “Bogowie” używa się wyłącznie wobec tych drugich, pierwszych natomiast określając mianem “bóstw”.

Każdy z nich posiada bowiem w pełni rozwinięty Autorytet, zamiast zalążka, z którego mogą korzystać ci, co bardziej wykwalifikowani Niżsi, który nie tylko zarządza prawami świata, ale też może je nadpisywać bądź łamać, co wyciąga każdego z ich posiadaczy jeszcze wyżej w hierarchii istnienia. Nie tylko ich magia łamie prawa natury, ale i oni sami wykraczają poza nie. Zwykła magia przestaje się ich imać, a istoty śmiertelne nie mają na nich żadnego wpływu. Łamiąc jedne zasady, Wyżsi Archonci nieświadomie stworzyli wokół siebie nowe, podobnie jak ma to miejsce w przypadku praw, którymi rządzą się Autorytety same w sobie.

Znani Wysocy Archonci:

Znani Niscy Archonci:

Magia

Terminem “magia” określa się w sposób ogólny różnego rodzaju grupy nadnaturalnych zdolności oraz sposobów na to, by wpłynąć na rzeczywistość w sposób inny, niż płynący z podstawowych praw fizycznych. Podstawą do istnienia magii są Spirytony, magiczne cząstki subatomowe o wielkości rzędu strun kwantowych. Tak jak te pierwsze tworzą standardowe cząstki, tak spirytony stanowią podstawę wszelkiej energii oraz materii astralnej, określanej również mianem duchowej. Ich względny ruch w przestrzeni oraz czasie zdaje się chaotyczny, najnowsze badania wskazują jednak na pewną prawidłowość w nim zawartą. Niepołączone w cząstki kompozytowe, zdolne są do ignorowania zasad czterech wymiarów, oraz przechodzenia przez dowolny rodzaj materii i barier, mogąc zostać zmaterializowane w przestrzeni dopiero po nabraniu masy poprzez stworzenie pojedynczej Magikuły bądź innego rodzaju cząstki kompozytowej. One same posiadają masę, lecz normalnie nie wchodzą w interakcje z większością rodzajów materii fizycznej i energii, chociaż są do tego zdolne. Działają jako rodzaj promieniowania i można je znaleźć wewnątrz materiałów, jak również w atmosferze czy pozornie pustej przestrzeni kosmicznej. Jako jedyny rodzaj cząsteczek, te stworzone ze Spirytonów są wysoce podatne na myśli i emocje istot żywych. Właśnie to zjawisko prowadzi do wypełniania magikuł złożonymi obrazami zjawisk, wyobrażającymi sobie prawa za nimi stojące, zmieniając formę cząsteczek tak, aby pasowała do obrazu mentalnego i wykonując to, co jest znane jako magia.

Wspomniane wcześniej Magikuły są podstawowymi cząsteczkami, które tworzą magiczną stronę wszechświata na równi z tym, jak ten zwykły zbudowany jest z atomów. Cząstki te są składową energii określanej jako Mana, czyli podstawowego paliwa dla wspomnianej wcześniej magii. Z nieznanych powodów, w niektórych ze światów wzór ułożenia spirytonów ulega zmianie, dając podwaliny pod systemy magiczne korzystające z innych rodzajów cząstek elementarnych. Należą do nich między innymi energia chi, czy wola walki, prawdą jest jednak również to, że nawet sama mana potrafi niezwykle różnić się w zależności od świata, w którym się znajduje. Jest to spowodowane między innymi faktem, że spirytony jednocześnie odpowiadają za stworzenie życia, jak i są przez nie tworzone. Każda żywa istota z choćby zalążkiem duszy jest w stanie każdego dnia tworzyć ten wyjątkowy rodzaj materii, chociaż nie w każdym przypadku zacznie się ona formować w cząstki wyższego rzędu. Obecny poziom nauki nie pozwala zbadać wszystkich zjawisk, którymi spirytony się kierują, a wiele z nich wciąż jest owianych nie tylko tajemnicą, ale i stanowi przedmiot dyskursu w środowisku naukowym, tak jak na przykład teoria, jakoby cząstki te same w sobie miały świadomość.

W światach, w których cząstki uformowały się w odpowiedni sposób, oraz w których żyją rozumn istoty, które wykształciły w sobie odpowiednią zdolność do ich wyczuwania oraz kontroli, można mówić już w kategoriach faktycznej magii. Ta nie jest prostym zjawiskiem i wielokrotnie wymykała już się klasyfikacji badaczy, tym udało się jednak spiąć ją w logiczne ramy, oraz narzuci klasyfikacje dla nadnaturalnych zjawisk wywoływanych za jej pomocą.

Tym, co istotne jest fakt, że głównym źródłem magii są luźne wiązania Magikuł, bądź innych cząsteczek astralnych krążące w atmosferze wokół użytkownika. Ten kontroluje je poprzez swoją duszę i spirytony we własnym ciele, tworząc pomost między sobą a światem, będąc jednocześnie niezdolnym do urzeczywistniania zaklęć, zostając od niego odciętym. Jest to zasada, która najczęściej ze wszystkich może zostać złamana, gdyż we wszechświecie istnieje wiele ras posiadających dusze na tyle silne, by pomieścić w sobie olbrzymie pokłady many (dla przykładu wystarczy wymienić archanioły, smoki oraz wysokie elfy), a nawet istoty wywodzące się z tych słabszych, które dzięki chociażby nauce Wielkiej Magii są w stanie zwiększyć swoją duchową pojemność, będąc w stanie poradzić sobie, zostając odciętymi, przynajmniej przez pewien czas.

Magia aspektowa — podstawowa zdolność do narzucenia swojej woli magikułom oraz innym, pokrewnym cząsteczkom, a także nadania im poprzez to konkretnego aspektu, jakim jest zdolność do wpływania na świat rzeczywisty. Można ją dzielić wedle uznania na magię żywiołów, przywołania, kontraktu, różdżek, słów, demonów, elementu etc., lecz w ogólnym rozrachunku jest niczym więcej, jak najprostszą, lecz zarazem najłatwiejszą do nauki formą kontroli energii magicznej. Ma oczywiście przy tym swoje ograniczenia — może jedynie odtwarzać w jakiejś części istniejące prawa świata i zjawiska w nim występujące, nie potrafiąc naruszyć ich części składowych, co jednak nie powinno być zaskakujące z racji na to, że to właśnie magią aspektową posługuje się większość świadomych majinów.

Wielka Magia — jednym z najprostszych sposobów na opisanie tej kategorii jest stwierdzenie, że są to zaklęcia, które faktycznie zasługują na to, by posiadać nazwy. W przypadku magii aspektowej nadawanie im nazw jest elementem wizualizacji i inwokacji zdolności samych w sobie, co często ułatwia ich naukę oraz rozwój, same zaklęcia muszą być jednak dalej określone formułą poprzez koncept. Wielka magia wykracza ponad to, będąc już nie odtworzeniem, a uosobieniem praw natury i zjawisk w niej występujących. Odbijając je w przestrzeni jeden do jednego, użytkownik wielkiej magii samą jej nauką jest w stanie przenieść swój umysł o poziom wyżej. Osiągnięcie pełnego mistrzostwa w chociaż jednej z nich jest jednak sporym wyzwaniem, jednak specjaliści posiadający potężne zaklęcia, są jednymi z najpotężniejszych istnień wśród zwykłych majinów. Sama wielka magia dalej pozostaje jednak odbiciem tego, co już istnieje, materializacją gotowych praw i zjawisk, powtarzając przy pomocy zużycia olbrzymiej ilości energii magicznej procesy, których prawa i działanie jest ustalone. Wykroczenie ponad to jest już wyłącznie domeną Bogów. Ciężko uchwycić w tej definicji wszystko to, co jest możliwe do osiągnięcia za jej pomocą, albowiem przykładowe pojęcie “wody” może mieć co najmniej kilkanaście wielkich magii wywodzących się od siebie z racji na fakt, jak jest płynne. Wielką Magią są również rzeczy bardziej niż mniej abstrakcyjne. Odpowiednio uzdolniony Majin może wywołać własne imię jako zaklęcie, by urzeczywistnić to, co sobą reprezentuje, a w rzadkich przypadkach sam rodzaj magii użytkownika urasta do rangi Wielkiej, nie formując zaklęcia samego w sobie. Potężne bronie same w sobie nie są Wielkimi Magiami, lecz już uwolnienie ich nazw potrafi wywołać podobny efekt, z racji na wolę zarówno tworzącego je rzemieślnika, jak i osoby, która nimi włada. Im bardziej skomplikowany proces ma zostać odwzorowany poprzez zaklęcie, tym jest ono cięższe i tym więcej czasu i wysiłku wymaga jego nauka, dlatego posiadanie więcej niż jednej magii tego rodzaju jest rzadkością, chociaż jednocześnie w skali wszechświata nie jest niczym niezwykłym. Większość z magów dla łatwiejszego zmuszenia magii do współpracy używa inkantacji, które pozwalają im na ukierunkowanie swojej duszy, by rezonowała w odpowiedni sposób. Moc, która idzie w parze z zaklęciami Wielkiej Magii, musi zostać także odpowiednio ukierunkowana, dlatego niemal każdy z majinów podczas jej użycia wypowiada nazwę zaklęcia, które próbuje przywołać. Pozwala to zmniejszyć obciążenie duszy, która w przypadku niedoświadczonych magów potrafi rozpaść się na kawałki, niezależnie od użytych środków zaradczych.

Autorytet — wyjątkowa i unikalna zdolność, posiadana przez kilkudziesięciu Archontów na przestrzeni całego wszechświata. Moc, która zamiast odtwarzać czy imitować zasady świata, tworzy je na nowo i definiuje, lub też całkowicie łamie. Każdy z Autorytetów jest wyjątkowy, łamiąc prawa wszechświata na swój własny sposób. Nie sposób jest jednak mówić o tych zdolnościach bez podania przykładów, można więc wziąć na tapet Abraxas posiadany przez Lucyfera. Źródło wszelkiej magii, pozwalające nie tylko na pełną kontrolę Spirytonów i dowolnej Wielkiej Magii, jaka istnieje, ale też niszczące prawo wszechświata, które mówi, iż to majin powinien wydać polecenie magikule, by ta zareagowała. Dzięki Abraxas, cząsteczki magii otaczające Lucyfera reagują z własnej, nieprzymuszonej woli, starając się za wszelką cenę zadowolić swojego pana, zupełnie jakby były rozumnymi istotami. Zapewnia mu to wręcz nieskończoną kontrolę nad energią, jak i wiele innych przywilejów. Innym Autorytetem jest posiadana przez Metatron Alaya-Vijnana, niszcząca pojęcie śmierci i samostanowienia duszy, pozwalająca użytkownikowi na czerpanie mocy od dowolnego, żywego czy to martwego bytu. Nie istnieje żadna lista sklasyfikowanych Autorytetów, każdy z nich jest unikalny, posiada oraz łamie kompletnie inne prawa natury, większość Archontów pilnuje swoich jak oka w głowie, nie zdradzając informacji na ich temat poza walką na śmierć i życie, a ta pomiędzy bogami dzieje się niezwykle rzadko. Moc, jaka może zostać wywołana przez choćby częściowe użycie jednego z nich, jest nieporównywalna z niczym innym, mogąc doprowadzić do zarówno zniszczeń na niewyobrażalną skalę, jak i dać użytkownikowi dostęp do bezkresnej wręcz wiedzy i możliwości. Są pośród nich Autorytety na tyle silne, by wpływać na Wir czy samą strukturę wymiarów, często bywają jednak ograniczane bądź osłabianie w sytuacji, gdy mają zostać użyte wobec innej istoty, która również potrafi złamać prawo wszechświata swoją wolą. Część z nich wzajemnie na siebie wpływa bądź się neguje i chociaż niektóre posiadają z pewnością o wiele silniejsze aspekty od innych, tak nie istnieje żaden Autorytet, który mógłby zostać okrzyknięty mianem słabego.

Broń i artefakty — wyjątkowe przedmioty, które niejednokrotnie posiadają zaklętą w sobie moc przenoszenia magii na skalę porównywalną, bądź nawet większą od najpotężniejszych zaklęć. Różnorodność materiałów, z których są wykonywane i kunsztu, z jakim ich twórcy projektują je w najróżniejszych zakątkach kosmosu, sprawiają, że magiczne przedmioty niejednorodnie stają się dobrami wyjątkowo pożądanymi wśród wojowników, magów i prostych kolekcjonerów. W przeciwieństwie do magii pochodzącej z duszy, ograniczenia pojemności materiałów można rozszerzyć w łatwiejszy sposób i chociaż stworzenie broni mającej siłę Wielkiej Magii jest dalej szalenie skomplikowanym i unikatowym zjawiskiem, tak w teorii są w stanie dokonać tego rzemieślnicy, których osobista magia jest dalej daleko poniżej tego poziomu. Dzieje się tak między innymi dlatego, że użycie zaklęcia wymaga poruszenia many w jednej chwili zgodnie z własną wolą, w skali, która umożliwia przeprowadzenie wybranego procesu. Proces tworzenia broni i zawarcia w niej magicznego splotu, który będzie odpowiadał za to samo przy mniejszym udziale użytkownika, jest wprawdzie bardziej skomplikowany, ale może zostać rozłożony w czasie nawet na setki tysięcy lat, i równie wiele rzemieślników pracujących nad danym projektem. Najpotężniejsze z artefaktów, które możliwościami wychodzą ponad magię aspektową, noszą wspólne miano odprysków świtu. Są ich we wszechświecie niezliczone ilości, podobnie jak wiele jest użytkowników magii samej w sobie. Do głębszej kategoryzacji dochodzimy wtedy, gdy zaczyna być mowa o przedmiotach, które przyciągają uwagę największych bohaterów i innych ważnych postaci w dziejach uniwersum. Kolejną, najszerszą grupą artefaktów są przedmioty o doskonałym kunszcie, które nie posiadają nazwy rodzajowej, lecz nazywa się je po prostu “legendarnymi”. Na przełomie dziejów najwięcej z nich powstało w jednym z dziewięciu wielkich światów, wielkiej kuźni Nidaverill, zniszczonej ostatecznie przez Arva, elfiego Boga. Do innych twórców wyśmienitych broni należą smoki, które przesunęły granicę doskonałego oręża jeszcze dalej. Najwybitniejsi smocze kowale, najczęściej będący bezpośrednimi potomkami linii krwi samego Marduka, przez eony lat stworzyli wiele doskonałych broni i magicznych przedmiotów, tworząc z tych najlepszych tak zwaną linie smoczych kłów, będących wyjątkowo wyrafinowanymi i zdolnymi do uwalniania potężnych zaklęć brońmi. Do ostatniej i zarazem najmniej licznej grupy należą te odpryski świtu, których moc wymyka się prawom natury. Trzynaście Longinusów stanowią artefakty, które podobnie jak Autorytety mogą naruszyć zasady rządzące wszechświatem. Dalej pozostają daleko od możliwości ich faktycznego złamania, lecz z pewnością jest to broń i przedmioty, które urosły do rangi boskiej. Tym bardziej, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że zasadą, którą wszystkie łamią, jest prawo głoszące, iż żadna śmiertelna magia nie jest w stanie skrzywdzić Archonta. Mimo iż część z tych przedmiotów została wykuta przez najwyższych bogów, inne zaś narodziły się same w kosmicznej próżni z czystej many i światła gwiazd, łączy je fakt, że nawet w rękach zwykłego majina są w stanie dokonywać cudów. Innymi słowy, są to bronie, które mogą pozwolić śmiertelnikowi na zabicie Boga.

Krainy wszechświata

We wszechświecie istnieją różnorodne wymiary oraz planety. Nie do każdej z nich zawitał dar Aeona w postaci życia oraz magii, większość z nich da się jednak obserwować i zmierzyć według skali, którą badacze z Edenu rozprowadzili po świecie w pierwszych eonach jego istnienia. Skala ta opiera się na nasyceniu danego obszaru magikułami i chociaż nie jest perfekcyjna, tak po dziś dzień stanowi podstawę wszelkich prac oraz opracowań naukowych.

Klasa I — nasycenie swobodnymi magikułami na 1cm³ równe bądź wyższe 10⁴⁸. Jedynym znanym światem z takim nasyceniem jest Eden, tudzież był do momentu zniszczenia go z ręki Lucyfera.

Klasa II — nasycenie swobodnymi magikułami na 1cm³ w przedziale od 10³⁰ do 10⁴⁸. Około 1% znanych planet.

Klasa III — nasycenie swobodnymi magikułami na 1cm³ w przedziale od 10¹⁰ do 10³⁰. Około 20% znanych planet.

Klasa IV — nasycenie swobodnymi magikułami na 1cm³ w przedziale od 10 do 10¹⁰. Około 75% znanych planet.

Klasa V — brak stwierdzonego nasycenia magikułami w wymiarze nasycenia zdolnym do pomiaru. Około 5% znanych planet.

Do finalnej klasyfikacji zamieszkałego świata dochodzą również czynniki takie jak między innymi procent majinów wśród populacji bądź bezpośredni nadzór przez jednego z Archontów, gdyż rzeczy te mogą zaburzać prostą matematykę, jakiej zwykło się używać przy ustalaniu kategoryzacji.

Tło fabularne

Początkiem istnienia był moment, w którym zrodzony z pojedynczego pragnienia w bezkresnej Pustce Aeon, omnipotężna boska istota, zdecydował się poświęcić swoją przepełnioną mocą duszę, by stworzyć wszechświat oraz życie w nim zawarte. Na swoje podobieństwo wyrzeźbił z własnej magii Metatron, Najwyższą Archontkę, a także jej krainę, Eden. Kobieta ta następnie doprowadziła do powstania rasy archaniołów, która doglądała życia tworzącego się na przestrzeni dzieła Aeona. Zainicjowany przez niego Wielki Wybuch zapoczątkował tworzenie się planet i układów gwiezdnych, które powoli zasiedlały istoty rozumne, z których część wykazywała powinowactwo do magii, drugiego obok życia największego daru Stwórcy. Życie stale dążyło do rozwoju, a wraz z nim magia, dając początek coraz to nowym istnieniom, z których część powoli urastała do rangi Bogów. Pierwsza świadoma istota zrodzona w sposób naturalny stała się jednocześnie pierwszą osobą, która zabiła innego człowieka, jak i pierwszym Archontem, który samemu rozwinął swoje moce. Po kobiecie tej, która przyjęła imię Angra Mainyu, powoli rodzili się następni bogowie, wśród których niektórzy wyróżniali się silnie spomiędzy tłumu. Jednym z nich był Bóg wysokich elfów, Arv, który swoją żądzą podboju doprowadził do procesu wymierzonego we własną osobę. Metatron, stojąca na straży porządku i od eonów lat zarządzają Radą Archontów, bytem, który powstał, by nadzorować, zarządzać i chronić wszelkie istnienie, za występki niecnego elfa skazała go na karę, która w mniemaniu wielu osób była stanowczo zbyt lekka. Arv, który wcześniej zdradził bogów i złamał wszelkie postanowienia traktatu pokojowego między nimi, zabijając kilkoro ze swoich pobratymców, a paru nawet piorąc mózgi, by wcielić je w szereg swojego niewolniczego haremu, został zamknięty w obrębie dziewięciu podbitych przez siebie planet i ukarany mającym trwać 50 tysięcy lat aresztem domowym. Patrząc na skalę dokonanych przez niego zniszczeń, zagładę powszechnie szanowanej planety Niflheim, gdzie z jego rąk zginęły miliardy żywych istot, a jej bogini została przez niego porwana i poddana korupcji, werdykt ten odbił się wyjątkowo szerokim niezadowoleniem wśród opinii publicznej. Wydarzenie to zapoczątkowało upadek innej potężnej istoty, archanioła Lucyfera, który powoli coraz bardziej zaczynał nienawidzić pełnego kłamstw świata, w którym się narodził. Przebudzając najpotężniejszy Autorytet, anioł zabił niemal wszystkich przedstawicieli swojej rasy, spalił swój świat, a nawet pokonał, pozbawił mocy i uwięził samą Metatron. Uwolniony z jarzma, mężczyzna spróbował początkowo własnymi rękoma stworzyć świat, o jakim marzył, próbując odtworzyć dzieło Aeona i zaprowadzić w całym uniwersum pokój i dobrobyt, prędko zdał sobie jednak sprawę z natury ludzkiej duszy, w której od początku znajdowało się miejsce na zalążek zła. Archont nazywany Sędzią nie zniechęcił się jednak, zmieniając swoją pierwotnie pokojową misję w sprowadzanie na coraz to kolejne światy Sądu Ostatecznego, w nadziei na znalezienie takiego, który nie był przesiąknięty grzechem. Czasami mu się to udawało, jednak większość z nich została unicestwiona, a niegdyś doskonale prosperująca i interweniująca w takich przypadkach Rada Archontów praktycznie już nie istniała. Uroboros spróbowała przejąć nad nią stery, lecz mimo najszczerszych wysiłków kobiety, ugrupowanie to w czasach obecnych jest cieniem dawnego siebie, nie będąc w stanie zapanować nad wojnami, które powoli wybuchają w każdym zakątku wszechświata. Lucyfer natomiast nie szerzy jedynie bezmyślnego zniszczenia. Nie wspominając już o światach, które postanowił zachować przy życiu, pomagając im rozwinąć się w błyskawicznym tempie, aniołowi przyświeca jeden tylko cel. Zostanie Aeonem i wykorzystanie tej omnipotężnej mocy, by naprawić w swoim mniemaniu zepsute uniwersum. Według niego, by tego dokonać, musi wznieść swoją duszę na jeszcze wyższy poziom świadomości, wchodząc w posiadanie więcej niż jednego Autorytetu, co jednak nawet przez Metatron było uważane za zjawisko najbardziej niemożliwe ze wszystkich. Czas pokaże, jakie wysiłki przyniosą jego starania, w tej chwili jednak oczy potęg wszechświata powoli kierują się gdzie indziej. Osobliwość wymiarowa nazywana Avarią powoli przestaje być zaledwie ciekawostką, z racji na swoją unikatowość w skali wszechrzeczy. Mimo zmagania się z własnymi równie potwornymi konfliktami, mieszkańcy tego dziwnego świata swoją powoli rosnącą siłą zwrócili uwagę nie tylko samego Lucyfera, ale i sił dużo gorszych od niego. W jednym z najdalszych zakątków wszechświata spoczywający między dziesiątkami pięknych kobiet Elf również skierował nań swoją uwagę, co być może będzie gwoździem do trumny wymiaru, o którego spokój jego obrońcy walczą od wieków. Być może jednak ich determinacja i odwaga będzie stanowiła punkt zwrotny w historii wszechświata, umożliwiając zaprowadzenie w nim nowego porządku…

Oś czasu