Przestrzeń pomiędzy wymiarami, a raczej pomiędzy płaszczyzną rzeczywistą i umysłem. Puste miejsce, do którego dostęp możliwy jest dzięki jednemu z dziewięciu kluczy, artefaktów stworzonych przed wiekami, przez jednego z pierwszych herosów. Miejsce odcięte od świata materialnego, gdzie czas płynie inaczej. Nie jesteś w stanie powiedzieć, czy spędzasz tu minuty, czy może dni. Będąc otocznym przez bezkresną pustkę, jedyne co możesz robić to czekać, jeśli to nie posiadasz jednego z kluczy.
Najwyraźniej mężczyzna zobaczył o wiele więcej i odcisnęło to na nim piętno. Hex spoglądała na jego nerwowe ruchy i wyczuwała, że po prostu się boi. W jej oczach godne to było pożałowania, a z drugiej strony wiedziała, że to przecież normalna reakcja większości ludzi w tego typu niebezpiecznych sytuacjach. To, że ona miała aż tak twardy charakter, aby naprawdę bardzo mało rzeczy zdołało ją przerazić, to bardziej wyjątek aniżeli reguła. Czy zmieniało to wymagania, jakie stawiała swoim towarzyszom? Nie. Dlatego wyprostowała się przed ciemnowłosym, unosząc nieznacznie rękę, jakby próbowała go zatrzymać w jednym miejscu.
— Uspokój się przede wszystkim – opanowanie było kluczem do rozsądnego przeanalizowania sytuacji. Coś wciągnęło tego „Łososia” w cień i zniknął. Pozostał tylko szelest liści. Dokąd trafił? Czy nadal żyje? Wypadałoby chyba próbować go uratować. Hex nie wiedziała jeszcze, że lada moment przekona się o odpowiedziach na własnej skórze.
Może ta istota posiadała jeszcze większą więź z mrokiem niż rudowłosa. Mogła być o wiele potężniejsza. Raczej próżno byłoby liczyć na komunikację z Anomalią, a jednak o umysł młodej dziewczyny obiła się chęć nauczenia się czegoś więcej o sekretach tego, co ukryte. Może chociaż z obserwacji.
— Nie uciekniesz od cieni. – stwierdziła wprost chłodnym tonem, nareszcie wyrzucając z siebie trochę więcej słów, chociaż obecna tu dwójka mogła się przekonać, że to wcale nie jest tak dobry pomysł, żeby Hex coś mówiła. Nie pomyślała, że podobne słowa wcale nie poprawią samopoczucia spanikowanego towarzysza. — Nawet Twój własny… jest zawsze z Tobą. – wskazała podbródkiem za plecy mężczyzny.
Może nie „kochała” tego, w czym źródło brała jej własna magia, bo ciężko powiedzieć, aby miłość znajdowała swoje miejsce w słowniku Hex, jednakże bez wątpienia darzyła podziwem ciemność. Na słowa o pochodni tylko pokręciła głową. Jeśli jej użyją to niestety, ale światło utworzy jeszcze więcej cieni, chociażby od ich sylwetek czy drzew. Wieczny balans tych dwóch sił. Z drugiej strony, Hex nie była w ogóle skłonna do podejmowania prób ucieczki. Znaleźli dwa wyssane trupy, a jeden z herosów zdążył już zostać wyeliminowany z rozgrywek, a mimo to dziewczyna nie brała pod uwagę wycofania się. Nawet, jak nad nimi zaczęły kłębić się nienaturalnie zebrane w czerń chmury to jedyną reakcją rudowłosej było uniesienie podbródka i wpatrzenie się w nie z zastanowieniem. Nie uciekniesz od cieni. Wiedziała już, że to bardzo wyraźny zwiastun tego, że zaraz rozpęta się piekło. Wzrok jedynego oka czarownicy padł na wyłaniające się z zarośli cielsko. Liczyła na to, że pozostali towarzysze nie boją się pająków. Ten był wyjątkowy – miał parę wręcz ludzkich rąk, mówił i jego skóra przypominała budową kryształ. Coś… fascynującego. A więc to takie cuda potrafiła wytworzyć Anomalia. Niestety, raczej nie mieli wyboru i należało to zniszczyć. Myśli Hex znacznie przyspieszyły, ale jej ciało z kolei odwrotnie. Planowała już skorzystać z bramy, aby przemknąć w inne miejsce i wypalić prosto w głowę istoty z rewolweru, kiedy została popchnięta. Momentalnie otuliło ją coś purpurowego, coś mającego dziwną konsystencję. Zdążyła tylko ze złością warknąć zanim straciła z oczu pozostałą dwójkę oraz ich przeciwnika.
Odwróciła się za siebie, przyglądając otoczeniu. Jeszcze w odruchu z rozpoczętej walki odrzuciła prawą ręką poły płaszcza za swoje ramię, szarpiąc rewolwer i celując w nicość. Całe tysiące, miliony, biliony wręcz jasnych punktów pozwalały jednocześnie na to, że Hex w ogóle cokolwiek tutaj widziała, ale też utrudniały orientację w terenie.
Gdziekolwiek rudowłosa nie spojrzała tam napotykała ten sam widok. Nawet pod stopami nie miała żadnego gruntu, żadnej ziemi. Unosiła się tutaj?
— Sprytnie, pajączku. Tak się mnie pozbyć. – mruknęła cicho, zadowolona z tego, że jakimś cudem jest tutaj tlen i oddycha. Była również ciekawa tego, czy niesie się tu dźwięk. Nie chowała wyciągniętej broni. Drugą, wolną dłonią ściągnęła sobie z ramienia aureolę Astry. Pozostała cała, więc może da to jasnowłosej do zrozumienia, że Hex gdzieś… jest. Żałowała, że nie mogła zostać przy walce z tamtym stworzeniem. Ale tutaj może również coś napotka. Chyba, że utknie tutaj na zawsze. Takiego zakończenia dla siebie by nie przewidziała. Chwilę patrzyła w świetliste kółko, zaciskając na nim delikatnie palce. W gruncie rzeczy to nie wiedziała, co byłoby z aureolą, gdyby to Astra zginęła. Pewnie sama by się rozkruszyła.
— Powodzenia – powiedziała, kierując swoje słowa do dwójki w lesie. Grunt to, żeby nie poddali się po zobaczeniu, jak połowa ich grupy znika w mgnieniu oka. Właśnie… może to tutaj znalazł się Łosoś. Hex zamierzała przejść się po okolicy w poszukiwaniach. Stawiając krok za krokiem ruszyła przed siebie.
Nasza heroska, po prawdzie nie mogła w zasadzie powiedzieć, czy miała szczęście, czy jednak pecha. Co prawda tej, udało to się uniknąć walki z nieznanym jej potworem. Tak jednak nie ma również pojęcia, jak się stąd wydostać. W zasadzie to nawet nie wie, czy może stąd wyjść. Nie można jednak powiedzieć, że trafiła do jakiegoś złego miejsca. Spójrzcie bowiem, piękna, nieskalana niczym, wręcz niebiańska sceneria. Otoczona bezkresną pustką, mogła to jedynie kroczyć przed siebie ze złudną nadzieją. Pytanie jednak, gdzie jest to przed sobą. Gdzie jest góra, a gdzie dół. Czy te koncepty w zasadzie istnieją w tym miejscu? Każdy jej krok jednak rozbrzmiewał w tym miejscu głuchym echem, pozostawiając po sobie ślad. Każdy kolejny krok, każde stąpnięcie pozostawiało po sobie prosty efekt, zupełnie jakby ktoś rzucił kamień na spokojną taflę jeziora. Fale rozprzestrzeniały się spokojnym tempem, nakładając się na siebie i nieco konfundując oczy, gdyż nie wpływały na siebie, nawzajem. W pewnym to jednak momencie, ta jednak mogła usłyszeć czyjś głos. Spokojny głos kobiety, który to roznosił się po tym miejscu i zanikał w bezkresnej pustce. Dochodził zza jej pleców, zakrzywiające tę pustą przestrzeń. Właśnie wtedy, błękitny bezkres, zaczął przybierać barwy horyzontu przy zachodzącym słońcu. Aby to następnie jej oczom, ukazał się obraz postury owej kobiety. Nie prezentując to jednak jej właściwej formy.
― Ahhh, czyli to ciebie tu wysłał tu mój… Pupil? Szkoda, miałam jednak nadzieję, porozmawiać z tą o białych włosach. Zdawała się nieco bardziej w… Moim typie osób do rozmów. ― Jej głos był spokojny i poniekąd przyjemny dla ucha. Szczególnie patrząc jeszcze na warunki panujące w tym miejscu. Pozostaje to jednak pytanie, co zamierza zrobić teraz heroska? Persona, z którą to teraz rozmawia, zdaje się wiedzieć o tym miejscu, znacznie więcej niż ona.
Ktoś inny mógłby zacząć odczuwać presję przez to zagubienie w zupełnie obcym miejscu, jakie nie przypominało niczego, co dotychczas poznała Hex. Samotność potrafiła nieźle namieszać w umysłach ludzi, którzy nie byli do niej w ogóle przyzwyczajeni. Poza tym, nie do końca dało się tu zauważyć jakieś drzwi wyjściowe. Wyglądało na to, że trafiła z deszczu pod rynnę. Ale dla dziewczyny ta cisza, pustka, nicość, niebyt... przynosiło to swego rodzaju spokój. Zawsze skupiała się na wykonywaniu zasad oraz doskonaleniu się pod każdym możlim względem. Bardzo niewiele momentów poświęcała na coś tak prozaicznego, jak zwykły relaks lub odpoczynek. Teraz pojawiła się jako taka chwila wytchnienia z daleka od zdecydowanego rozczarowania, jakim okazała się wyspa Sylvaris, od dziwnych herosów, których nie darzyła sympatią. Rudowłosa mimo wszystko prędzej czy później zaczęłaby irytować się bezczynnością, dlatego pozytywnie zareagowała na dźwięk cudzego głosu.
Akurat skierowała swój wzrok w dół, na te rozpływające się kręgi, które wywoływało wykonanie kroku. Niczym po tafli wody… Fakt, że w ogóle mogła chodzić w takim zawieszeniu w pustce również sam w sobie był dziwaczny. Czuła niezmierną ciekawość dotyczącą tego miejsca – jak funkcjonuje, z czego właściwie jest wykonane, przez kogo, czy da się określić jego położenie. Wiele pytań. To dla Hex naturalne, aby być zainteresowanym zjawiskami w świecie. Mogła wydawać się na pozór całkiem prosta pod tym względem, że obierała dosyć przyziemne filozofie dla swojego życia – siła jest najważniejsza, trzeba zawsze być czujnym, nigdy nikomu nie ufać i tak dalej… A mimo to uwielbiała się uczyć i poznawać nowe rzeczy. Właśnie tego żałowała w związku z amnezją. Musiała utracić niebywale dużo wiedzy.
Nie pozwalała sobie jednak na zbytnie rozproszenie, żeby nie dać się zaskoczyć. Tak naprawdę tu wcale nie musiało być pusto. Nie wszystko jest widoczne gołym okiem.
Odwróciła się, wywołując zamaszysty lot połów płaszcza dookoła swojej chudej sylwetki. Widziała kogoś, ale niewyraźnie, jakby obraz się rozpływał lub coś go blokowało. Kolory były przerywane. Czy ta osoba w ogóle faktycznie tutaj była? Czy to jedynie nakreślona przez nią iluzja? Tak byłoby rozsądniej. W końcu rewolwer był nabity i wycelowany w cokolwiek, co Hex mogła uznać za zagrożenie.
― Często musimy radzić sobie z tymi zasobami, które akurat mamy. - odparła zimno, jak zawsze pragmatycznie podchodząc do spraw. Nic sobie nie robiła z tego, że najwyraźniej na jej miejscu nieznajoma wolałaby widzieć Astrę. Cóż, Hex nie dokonałaby zamiany z własnej woli, pomimo że chętnie zawalczyłaby z pająkiem. Za bardzo niewiadomą było, jak zachowałaby się ta specyficzna dziewczyna. Nie powierzyłaby jej swojego losu. Zresztą, tamtemu mężczyźnie również nie.
Zbliżyła się powoli o dwa kroki w stronę tego, co widziała.
― Nie przepadasz za ludźmi, którzy - wprost wygarną Ci twój bullshit? – nie dadzą się zastraszyć albo zmusić do posłuszeństwa?
Dopytała o to, unosząc zaczepnie prawą brew. Trzeba przyznać, że nieznajomej nie trafił się nikt prosty do konwersacji. Z drugiej strony, mogła prawdopodobnie zakończyć ją w każdej dogodnej dla siebie chwili, a wtedy Hex zostałaby znowu sama w pustce. Rozsądnie byłoby chociaż trochę utemperować swój charakter, przynajmniej na najbliższy czas. Udać bardziej potulną, grzeczną, uprzejmą nawet.
― Interesujące jest to miejsce, pewnie można tu w spokoju poczytać książkę – skomentowała, odsuwając broń od celu, aby wskazać nią na teren dookoła szerokim gestem.
Kobieta, której to sylwetka zadawała się zmywać z otaczającą je przestrzenią, zdawała się jakby kompletnie ignorować, trzymaną przez rudowłosą broń. Zupełnie, jakby nie miało to znaczenia, czy ta byłby w stanie jej w ogóle dosięgnąć i tak nie stanowiłaby zapewne dla niej żadnego zagrożenia. Choć jak się miało okazać i to, co okazywała obecnie, nie przedstawiało nawet, jak bardzo ta nie uznaje Hex za jakiekolwiek zagrożenie. Minęła bowiem jeno chwila, a zamazany obraz stał się większy, pozyskując jakby… Tło? Nie, to nie to. Było to zapewne jakieś krzesło? Tron? Ciężko powiedzieć, przez rozmyty obraz, jednak zdecydowanie coś do siedzenia i to sporych rozmiarów. Jakby tego było mało, starczyło jedynie pstryknięcie nieznajomej kobiety, aby to za heroską, jak z mgły, wyłoniło się proste krzesło.
― Proszę, usiądź… Tak mimo wszystko, rozmowy toczy się znacznie przyjemniej. A kto wie, ile czasu przyjdzie Ci tu spędzić… Wszak Ci, co wpadli tu przez przypadek, potrafią błąkać się tu od milenii. ― Ah oczywiście, prezentacja swojej gościnności i manier, tuż po tym, jak jeden z twoich pupili porwał jednooką do tego miejsca. Cóż, w zasadzie nie mogła przewidzieć, że tak się to stanie. Plus i ona posiadała kilka kwestii, które to ją ciekawiły. Tak, jeśli dorzucisz do równania, podanie szczątkowych informacji o tym miejscu? Cóż, jedyne co przekazała Hex, to swego forma szantażu.
― Mam jednak nadzieję, że mój pupil, nie był jednak zbyt szorstki w przyprowadzaniu Cię tutaj. Mimo wszystko dałam mu dość… Konkretne, instrukcje. ― Ciężko jest w zasadzie powiedzieć, jakie są intencje nieznajomej kobiety. Tak jednak jedno jest pewne. Posiada jakiś własny cel.
Hex zauważyła, że jej słowa przechodziły kompletnie bez echa, nawet pytanie. To przecież nie tak, że nieznajoma niczego nie słyszała... prawda? Widziała bez wątpienia poruszające się usta oraz gesty. Może to, co zakłócało jej wygląd, wpływało mimo wszystko również na jej zmysły i utrudniało zrozumienie.
A może po prostu ją ignorowała i traktowała jak brzęczącą muchę. To było najbardziej prawdopodobne oraz najmocniej zirytowałoby rudowłosą. Postawiła jednak na opanowanie. Jeśli będzie trzeba to powtórzy coś trzy razy, akcentując wyraźnie każde słowo.
Przywołanie krzesła sugerowało nieznacznie, że spędzą chwilę na tej rozmowie. Hex nie miała pojęcia czy czas tutaj mija zgodnie z tym, jak w rzeczywistości. Cudownie, gdyby wróciła do Astry oraz drugiego herosa i nadal mogłaby wziąć udział w walce z pająkiem, bo minęłoby zaledwie kilka sekund... Ale skoro nieznajoma nazywała go pupilem to czy skazałaby go na śmierć? Poświęcenie sługi musiałoby się raczej z czymś wiązać, musieliby mieć jakieś znaczenie, aby pozwoliła im wygrać walkę. Czego ona właściwie chciała?
― Jak można tu wpaść przez przypadek - wyraziła swoje powątpiewanie, mrucząc pod nosem. Błąkanie się od milenii też brzmiało na przesadzone. Umysły zdecydowanie popadłyby w kompletne szaleństwo po dłuższym czasie w pustce, bez niczego, bez nikogo. Ale dobrze wiedzieć, że przynajmniej Hex nie czeka tutaj śmierć głodowa, skoro jedzenie oraz picie tracą swój wpływ.
Była nieufna i to bardzo, ale skoro usłyszała "proszę" to zamierzała zachować chociaż trochę kultury. Dlatego wreszcie wycofała dłoń z rewolwerem, nie chowając jednak broni do kabury. Usiadła sztywno na wyczarowanym dla niej krześle.
― Doceniam, że masz na tyle dobrych manier, aby od razu mnie nie zamordować. - odezwała się, chcąc zobaczyć czy jej rozmówczyni może zdradzi, jaki ma wobec niej cel. Czy zakończy się on życiem czy może od początku przewidziane jest pozostanie w niebycie. Zapewne wszystko zależy od odpowiedniego podejścia do rozmowy.
Na jej troskę o dobro Hex aż lekko parsknęła pod nosem, wykrzywiając usta w czymś na kształt ironicznego uśmiechu. Co za dziwne podejście. Jakieś... bycie uprzejmym? Średnio mieściło się to jednookiej w głowie. Nie rozumiała powodów takich zachowań. Wolałaby już, aby nieznajoma okazywała wrogość, bo to znacznie łatwiej przewidzieć.
― Nie mam nawet siniaka, spokojnie. Sama stworzyłaś sobie tego pupila?
Zachowanie jednookiej cóż, nawet jeśli ta próbuje ukrywać swoje prawdziwe “ja” przed nieznajomą. Tak niestety ta może mieć dla niej, nie najlepszą wiadomość. Mimo wszystko nie tak łatwo oszukać kogoś, kto spędził na tym świecie tyle lat co ona. Choć nie żeby miało to mieć teraz jakieś znaczenie dla rudowłosej, wszak obecnie jej właściwym zmartwieniem, winno być opuszczenie tego miejsca. O czym doskonale wiedział też nieznajoma, która to w końcu postanowiła też dać nieco więcej informacji o jej sytuacji. Czy raczej wyjaśnić jej, z jakiego to powodu się tu w zasadzie znalazła. Szczególnie że wyglądało to, jakby kobieta dostała jakieś nowe informacje, na tematy sytuacji w lesie.
— Hmm… Zdaje się, że mój pupil, stracił nieco nad sobą kontrolę. Nie będzie więc to przesadą, jeśli powiem, że ich życie zaczęło teraz zależeć od ciebie. — Głos nieznajomej wciąż był niezmiennie spokojny i pozbawiony jakichkolwiek, przeważających w nim emocji. Pojedyncze pstryknięcie palcami, pozwoliło kobiecie na utworzenie przed rudowłosą, na krótką chwilę małej wyrwy. Niewystarczającej, aby ktokolwiek przez nią przeszedł, jednak dostateczną, aby ta mogła dostrzec nową formę wcześniej widzianego potwora.
Press me.— Wszystko, co musisz zrobić to… Zabawić mnie, marazm jest jednym z naszych najgorszych wrogów od dekad. Zaprawdę, ilość osób, które nie są przez niego dotknięte, mogłabym policzyć na palcach jednej ręki… Więc, co zamierzasz teraz zrobić? — W tym momencie, jednooka heroska nie potrzebowała prawidłowego widoku, aby to móc odczytać mimikę kobiety. Sam ton jawnie bowiem na to wskazywał, ta się nią bawiła, tak samo zresztą, jak jej towarzyszami. Założyć więc, że na jej twarzy mógł gościć wredny, sadystyczny uśmieszek, nie byłoby zapewne zbyt dalekie od prawdy.
Coraz mniej jej się uśmiechało siedzenie w tym wyczarowanym krześle, patrzenie na zakrzywioną wizję jakiejś irytującej kobiety oraz bycie zmuszaną do odgrywania roli błazna.
Na początku była zaciekawiona, pragnęła zbadać to, czym to miejsce jest, a także dowiedzieć się nieco na temat tajemniczej osobistości. Teraz jednak Hex zaczęła być znudzona bezowocną rozmową, w której jej pytania mogły być równie dobrze kierowane do jednego z oddalonych punkcików światła, jakich widziała tu miliony. Na zobaczenie potwora w zupełnie innej odsłonie zareagowała nieznacznym poruszeniem mięśni. Interesujące, kryształowa powłoka odpadła i ten kwas... Z pewnością niełatwym mogło być jego pokonanie. Hex prychnęła jednak cicho pod nosem, słysząc że życie herosów znalazło się w jej rękach. Czy może jednego herosa? Zaraz potem aureola zniknęła, a dotychczas Hex trzymała ją w dłoni. Poczuła dziwną pustkę i odbiła się o jej umysł myśl, że Astra zginęła. Czy to wzbudziło jakieś większe emocje w rudowłosej?
— Kompletnie nie rozumiesz - skomentowała, kręcąc głową, jakby miała do czynienia z kimś, kto naprawdę dosyć wolno myśli. Mimo że dziewczyna podawała jej wszystko jak na tacy to nieznajoma dalej myślała chyba, że Hex zależy na tej dwójce obcych ludzi, że zależy jej na unicestwieniu pająka, że zależy jej na ochronienie tych drwali, pokonaniu Anomalii, i tak dalej. I że... będzie się dla nich poświęcać na tyle, aby bawić tę istotę? Czy może raczej dla swojego własnego dobra powinna schować dumę głęboko do kieszeni.
Hex ściągnęła kaptur z głowy, ukazując swoje oblicze w pełni. Teraz wykrzywione niesmakiem.
— O nie, więc nie dość, że jesteś nudna, to jeszcze rozpieszczona. Utkwienie tutaj na wieki wydaje mi się coraz lepszym ultimatum niż interakcja z Tobą. - oparła się o krzesło, mierząc nieprzychylnym wzrokiem rozmówczynię. — Zrobimy tak. Umówimy się, że coś z tym pająkiem zrobisz tak, żeby więcej nikogo nie pozabijał, a ja wrócę do lasu. W zamian mogę wykonać dla Ciebie jakiekolwiek zadanie mi powierzysz. Za swoich towarzyszy decyzji nie podejmę, ale myślę, że i Astra, ta białowłosa, jeśli jeszcze w ogóle żyje, mogłaby się zgodzić na ten układ.
Nie wysilała się na wredne uśmieszki. Nie przepadała za taką ostentacyjnością, nie była już nastolatką, aby sprawiało jej satysfakcję bycie suką. Teraz naprawdę wolała przejść do spraw konkretnych, do działania.
Prawdę powiadając, kobieta zaczynała się nieco zastanawiać, czy nie winna samemu ukarać swojego pupila. Wszak przyprowadził jej, przynajmniej z perspektywy ukrytej kobiety, tę nudniejszą personę z pozostałych. Szczerze spodziewała się jednak czegoś więcej z tej rozmowy. Nie chodziło tu nawet o żadne typowe rozbawienie, a bardziej o sam charakter dziewczyny. Naprawdę, reakcje osób takich jak ona, są dziwnie nużące i przewidywalne. Faktycznie chyba będzie musiała nieco ukarać potwora, z którym to walczy teraz pozostała dwójka. Każda to kolejna wypowiedź Hex, wcale nie poprawiała też jej sytuacji. Zapewne, gdyby kobieta zaczęła ziewać, oznaczałoby to już kompletne przypieczętowanie jej losu. Tak jednak, jak to się miało okazać, jednooka w końcu miała zrobić coś interesującego w oczach kobiety.
— Interesująca propozycja… Niech będzie, mogę pójść na ten układ, jednak… — Kobieta wypowiadała się spokojnie, gdy to w jej wypowiedziach, dało się usłyszeć lekki śmiech. W tym samym zresztą czasie, nad jednooką dziewczyną otworzyła się jednak mała wyrwa. Z której to wypadł mały pająk, który po opadnięciu od razu wbił swoje szczęki w szyję dziewczyny. Nie musiało minąć nawet pare sekund, aby to rudowłosa zaczęła czuć wyjątkowo silny ból. Nie mogła to jednak właściwie określić jego źródła. Faktycznie bowiem, rozchodził się od miejsca ugryzienia, jednak czuć mogła zupełnie, jakby coś znacznie głębiej w niej płonęło, paraliżując na jakiś czas dziewczynę na krześle, nawałem fal bólu. Co niespodziewane, gdy to wszystko się zaczęło, kobieta przeszła przez ową fasadę, która ją maskowała, a na jej twarzy gościł lekki uśmiech.
— Jednak muszę się upewnić, że nie złamiesz słowa. To taki mały środek zapobiegawczy… Jeśli spróbujesz powiedzieć komukolwiek, cokolwiek na mój temat… Ten ból to będą przyjemne wspomnienia… Tak samo zresztą, jeśli spróbujesz mnie oszukać, czy zranić. — Kobieta wypowiadała się spokojnie, czekając, aż Hex przestanie czuć, lekkie skutki uboczne jej propozycji. Kończąc swoją wypowiedź, ta zwyczajnie pstryknęła palcami. Co nie tylko otworzyło wyjście dla dziewczyny, ale zdaje się, że miało jeszcze jakiś efekt.
Nieznajomej nie udało się sprowokować i to wychodziło na korzyść rudowłosej. Była tutaj od samego początku na przegranej pozycji, więc kopanie pod sobą dodatkowych dołków mogło przynieść tragiczne rezultaty. Na szczęście, okazywało się, że cięty język dziewczyny i właściwie to zakpienie wprost z tajemniczej kobiety uszło jej płazem, bo nie została skazana na pozostanie tutaj na wieki. Pomysł Hex z wykonaniem jednego zadania został określonym mianem "interesującego" i wtedy już heroska wiedziała, że trafiła nim w dziesiątkę. Poprzednie emocje, irytacja czy niecierpliwość zostały zastąpione wewnętrznym spokojem. Zaraz powróci do lasu, przy odrobinie szczęścia wcale nie znajdzie trupów pozostałej dwójki i... no, co dalej? Pomyśli o tym, jak już zobaczy, co tam się wydarzyło.
Uniosła lekko brew, gdy usłyszała jakieś "ale". Przez ciało Hex przeszedł dreszcz, gdy coś na nią z góry spadło. Pająk dostał się do bladej, delikatnej szyi czarownicy, wywołując fale mocnego bólu. Miała ochotę zgiąć się wpół pod wpływem katuszy, ale tylko zacisnęła szczęki i palce wolnej dłoni uformowała w pięść, usiłując przetrwać najgorszą część. Dobrze, że siedziała na krześle, bo prawdopodobnie zsunęłaby się na kolana. Ślady i blizny na ciele sugerowały, że Hex przeżyła już naprawdę dużo cierpienia w swoim życiu, chociaż nie była pewna, co jej się przytrafiało i za czyją sprawką. Organizm był jednak przyzwyczajony. Skupiała się na odczuwanym bólu, więc dopiero kiedy podniosła wzrok w pewnym momencie zobaczyła kobietę, teraz już w pełni wyraźną. I oczywiście uśmiechniętą. Hex wykręcało z obrzydzenia, jak słyszała jej pusty, nieprzyjemny śmiech.
— A już chciałam opowiadać, jaka jesteś miła - mruknęła przez napięte mięśnie twarzy, słysząc słowa ostrzeżenia. Czy ten mały pajączek się w niej zakorzenił? Niczym mała tykająca bomba, która ją zabije, jeśli się wygada. Czyli pełna dyskrecja oraz tajemnica. Niech i tak będzie. Hex planowała tylko powiedzieć Astrze, ale w takim razie jej usta będą milczeć.
W końcu ból zelżal, a dziewczyna wciągnęła głośno powietrze. Dotknęła odruchowo swojej szyi, jakby spodziewała się coś tam wyczuć niepokojącego. Chwila minęła nim wróciła w pełni do siebie - nieugiętej oraz zimnej. W myślach zapamiętywała jak najwięcej szczegółów z wyglądu i ubioru nieznajomej.
— Powodzenia. - rzuciła do kobiety tonem wyzbytym z entuzjazmu czy szczerej sympatii. Nie wiedziała czym się zajmuje i jakie ma w ogóle cele, ale i tak to powiedziała, skoro rzekomo miała u niej teraz dług wdzięczności. Znała za to swój cel i było nim nowe, utworzone wyjście. Wyprostowała się, nasunęła na głowę kaptur, odchrząknęła. Ostatnim razem omiotła wzrokiem pustkę dookoła, po czym ostrożnie przeszła przez portal.
Hex wraca do lasu.